Wróc do menu: okruchy


Mydlana Bańka

-Wiesz jak się czuje bańka mydlana?
-Nie.
-Ja wiem.
‘Krótka rozmowa. Rozważne i delikatne zetknięcie się wysp słów unoszonych na rzece pienistych myśli.’
-Jak więc się czuje bańka mydlana?
-Krucho. I bardzo pusto w środku.
‘Myślę. Myślę i zastanawiam się nad sensem splatania przez ludzi warkoczy słów. Niczym bańki mydlane lewitujące dostojnie w powietrzu - część z nich umyka, niektóre czasem nieopatrznie wyfruwają przez otwarte okno okolone miękkimi framugami ust… Bywają też słowa ciężkie jak ołów, jak bańki mydlane wyrzeźbione z kamienia, ze szklanym wrzaskiem roztrzaskują się na marmurowej posadzce czasu i jeszcze długo rozbrzmiewa echo ich krzyku w strwożonym umyśle’.
-W co wierzysz?
‘Widzę, że jasno spoglądasz szeroko otwartymi oczyma. Naprawdę jesteś ciekawa odpowiedzi…’
-Że gdy wypowiadam jakieś słowo, to znaczy ono to samo dla ciebie, co znaczy dla mnie.
- Masz jakieś konkretne słowo na myśli?
'W tym momencie dostrzegam falowanie skóry na twoim czole i siatkę zmarszczek drobnymi pęknięciami żłobiącą skórę w kąciku lewego oka. A oko błyszczy jaśniej. Oczywiście, że tak. Wiem, co masz na myśli. Ale to bardzo niefortunnie, że akurat teraz o to pytasz... Na wszystko, co prawdziwe, jest odpowiedni czas. Reszta powinna być milczeniem…’
-Nawet nie…
‘Nagle twoje czoło staje się gładkie i ciepłe jak opal rozgrzany słońcem, a oko gaśnie niczym umierający koliber. Skłamałem’.
-Rozumiem.
‘Czyli nie rozumiesz… bo to się czuje. Tu nie ma miejsca na zimną logikę’.
-Dlaczego rozmawiamy o mydlanych bańkach?
‘Ahhh. Fortel. Wybieg. Droga naokoło do Prawdy, którą przecież doskonale znasz. Bo istnieją na świecie rzeczy tak intymne i piękne, że kalanie ich łańcuchami słów byłoby niczym zamykanie oczu podczas nocy usianej srebrnymi gwiazdami’.
-Bo są celną metaforą. Choć tak ulotne.
‘Ziarno prawdy z piaskowego zamku… Jak powiedzieć coś, bez mówienia tego?’
-Rozumiem.
‘Znowu to samo…’
-Często posługujesz się metaforami, żeby coś powiedzieć?
-Niemal zawsze.
‘Nienawidzę prostoty’.
-A w co Ty wierzysz?
‘Choć na chwilkę zapomnieć o niepewności tego, czy wierzysz w to samo, w co ja wierzę, gdy myślę o... dosyć. Muszę się skupić na twojej odpowiedzi. I nadziei w sercu. Wówczas nie ma zwątpienia, płonie, tli się i kruszy, jak list nad ogniem’.
-Że nie jestem sama, gdy rozmawiamy i jesteśmy obok siebie.
‘Rany. To ma sens. Ja też w to wierzę. Choć bywają momenty, gdy przebywając z tobą jestem bardziej samotny niż żeglarz, którego złe prądy wyniosły na przestwór bezkresnego oceanu. Zawsze wtedy, gdy skupiasz się na czymś innym’.
- Ja też w to wierzę. Rozumiem cię.
- Mogę dotknąć Twojego policzka?
‘Dlaczego pytasz? Przecież wiesz, że tak… a może nie wiesz?’
-Możesz… i nie pytaj więcej. Zawsze możesz mnie dotknąć…
‘Słowa, słowa, słowa… Słowa niosące ze sobą więcej niż niejeden Szerpa w Himalajach. Ciężar, ulgę, uczucia. Słowa mogą nieść wszystko. Tylko trzeba je znać, kochać, rozumieć, trzeba się z nimi zaprzyjaźnić i oswoić je, dowiedzieć się skąd pochodzą… Dotknęłaś mnie w policzek… i suniesz palcem po brwi, delikatnie i nieprzerwanie. I wszystkie słowa nagle zupełnie tracą znaczenie i są niczym szept duchów pośród porcelanowych turni odległych gór’.
-Wcale nie jesteś mydlaną bańką…


KOMENTARZE:

Brak komentarzy


DODAJ KOMENTARZ

Pola oznaczone gwiazdką są obowiązkowe

Podaj swoje imię*:
Podaj swój adres email:
Zapisz słownie cyfrę 3*:



Zawarte tu prace moża wykorzystywać tylko za wyraźną zgodą autorów | Magor 1999-2010 | Idea, gfx & code: Vaticinator | Twoje IP: 38.107.191.83